Wszystko za darmo
Mając stały dostęp do internetu, można zrezygnować z zakupu podstawowych programów. Wielu internautów jest mimo to tak przywiązanych do pakietów biurowych Microsoftu, że nie podejrzewa, iż ma pod ręką inne, mniej kosztowne rozwiązania.
Windowsy stały się wszechobecne. 90 proc. osób, kupując
komputer, nie pyta nawet czy może z nich zrezygnować. Tymczasem
jest to możliwe, gdy zastosuje się system operacyjny Linux (a
komputer będzie używany do typowych prac biurowych). Odpada także
na razie możliwość uruchamiania większości gier, choć i to powoli
się zmienia.
Jeszcze innym sposobem odejścia od Windowsów jest wybranie
komputera typu Apple. Używają one własnego systemu operacyjnego,
choć od ponad roku mogą być dwusystemowe - można doinstalować
Windowsy. W przypadku Apple'a nie ma już takich ograniczeń jak
podczas używania Linuksa, a przy bardziej zaawansowanych pracach,
np. graficznych czy typu DTP, Apple jest zdecydowanie lepszy. O ile
system operacyjny Linuks dla komputerów typu PC jest darmowy, o
tyle za komputer Apple'a z jego systemem trzeba zapłacić. Obecne
ceny PC i Apple są porównywalne, ale jeśli planuje się zakup
komputera w granicach 800-1800 zł, to Apple'a nie można brać pod
uwagę.
Darmowe biuro
Programy, z jakich korzystamy najczęściej, to wszelkiego
rodzaju aplikacje biurowe. Najważniejsze są edytory tekstu, a wśród
nich najbardziej znany Word. Ma mnóstwo funkcji i wiele możliwości.
To ogromna zaleta, ale tylko dla... kilkunastu procent
użytkowników. Tak naprawdę pisząc tekst czy redagując jakieś
pisma, wykorzystujemy niewielki procent możliwości, jakie daje
zaawansowany edytor tekstu. Kupując go, najzwyczajniej w świecie
przepłacamy.
Podobnie jest z pozostałymi programami biurowymi arkuszami kalkulacyjnymi, niewielkimi bazami danych i programami do prezentacji. Nie wykorzystamy w 100 proc. ich możliwości, a często będziemy z nich korzystać zaledwie kilka razy w roku! Kupowanie komercyjnej wersji całego pakietu - nawet bardzo dobrego - mija się po prostu z celem. Tym bardziej, że w ciągu 35 lat oprogramowanie (lub sprzęt) zestarzeje się na tyle, że będziemy musieli uaktualnić pakiet.
Istnieją co najmniej dwa wyjścia, aby skorzystać z bezpłatnych programów. Jeśli nie jesteśmy zbyt mobilni, możemy zainstalować sobie darmowy pakiet OpenOffice OpenOffice.org. Jest w nim wszystko, czego potrzebujemy do przygotowania profesjonalnych dokumentów. W zupełności zastępuje on komercyjny pakiet Microsoftu. Dostępnych jest kilka wersji tego oprogramowania można go zainstalować na PC-cie (na Windowsach i darmowym Linuksie) i na komputerach Apple'a. Obsługa tych programów jest bardzo zbliżona do obsługi tradycyjnego Worda czy Excela. Znaczące są natomiast różnice w wielkościach zapisywanych dokumentów. Oprogramowanie Microsoftu jest pod tym względem wyjątkowo pamięciożerne.
Drugim rozwiązaniem jest korzystanie z darmowych aplikacji online, np. documents.google.com lub Zoho office www.zoho.com. Żeby miało to sens, powinny być spełnione przynajmniej dwa warunki: musimy mieć nieograniczony dostęp do internetu i potrzebować naszych dokumentów w różnych miejscach pracy. Korzystanie z aplikacji online polega na redagowaniu dokumentów bezpośrednio z poziomu przeglądarki internetowej. Nie otwieramy więc żadnego programu typu Word. W przeglądarce otwiera się zestaw narzędzi np. podobny do Worda, choć w tym przypadku z bardzo ograniczonymi funkcjami. Podobnie będzie z tworzeniem innych dokumentów biurowych - redagujemy je bezpośrednio w sieci. Jest to więc idealne rozwiązanie dla osób często podróżujących - zamiast targać ze sobą 3-kilogramowy laptop, wchodzimy do cybercafe lub naszego biura i możemy natychmiast pracować dokumenty są zawsze dostępne, bo są na naszym koncie w internecie.
Warto zwrócić uwagę na aspekt prywatności. Przy pierwszym rozwiązaniu zachowujemy daleko posuniętą prywatność - dokumenty są przechowywane na naszym komputerze (a dokładniej na jego dysku). Są właściwie tylko dwa realne zagrożenia - ktoś może nam ukraść komputer (wraz z danymi) lub znajdziemy się w sytuacji, gdy np. władze będą mogły dobrać się do naszych danych, m.in. na lotniskach w USA. Te niebezpieczeństwa dotyczą oczywiście także aplikacji komercyjnych.
Z innego rodzaju problemami spotykamy się, korzystając z aplikacji online. Ponieważ dokumenty przechowujemy na serwerach, które należą do różnych firm, np. do Google, to musimy brać pod uwagę, że firmy te mają do nich dostęp i nieważne czy mówią, że przestrzegają naszej prywatności czy nie. Musimy przyjąć, że w każdej chwili mogą te dokumenty przejrzeć. Istnieje też zagrożenie włamania się hakerów do serwerów danej firmy i po prostu wykradzenia plików (choć jest to bardzo mało prawdopodobne).
Kto szuka... ten znajdzie
Programów darmowych jest mnóstwo. Najczęściej określa się
je jako freeware. Inne są prawie darmowe: ich używanie jest w jakiś
sposób ograniczone (shareware, demo). Zazwyczaj ogranicza się czas,
przez jaki można używać programu za darmo.
Alternatywny wobec Microsoftu pakiet biurowy można ściągnąć ze stron www.e-press.com. Cały pakiet nazwany Easy składa się z kilkunastu programów: edytora tekstu, arkusza kalkulacyjnego, aplikacji do tworzenia prezentacji, odczytywania na głos tekstu (!) lub przeglądania grafiki, kalendarza itd.
Z kolei na stronach www.bulizip.com znajdziemy
program-drukarkę, zamiast drukowania dokument jest zamieniany na
plik pdf. Na stronach Softlandu - www.backup4ail.com - łatwo
jest odszukać program do tworzenia profesjonalnych dokumentów w
formacie pdf.
Jeśli jesteśmy już przy pakietach biurowych, możemy zerknąć na
strony www.zhornsoftware.co.uk,
skąd za darmo można ściągnąć słynne żółte karteczki, tyle tylko, że
„przyklejane" do pulpitu naszego systemu operacyjnego. Działają
podobnie jak te przyklejane do tablicy korkowej w świecie
rzeczywistym, a nawet trochę lepiej!
Komputer będziemy wykorzystywać także do innych celów niż praca. Jednym z ciekawszych darmowych programów jest elektroniczny dzienniczek ucznia, automatycznie wyliczający średnią i podający zadania na nadchodzące dni www.mysection.vel.pl.
Najróżniejszym analizom możemy poddać także budżet domowy. Można wykorzystać do tego co najmniej kilka darmowych programów, jednym z ciekawszych jest Bank www.blitzart.com/bank. Aplikacja jest bardzo prosta w obsłudze, a jednocześnie niezwykle wydajna.
Skoro bezpłatnych programów jest w internecie mnóstwo, to właściwie tylko od nas zależy, jak zdołamy ułatwić sobie dzięki nim życie i to za darmo!
Konkurent za rogiem? Niewykluczone, że niedługo będziemy świadkami niezwykłego wydarzenia. Coraz bardziej natarczywe plotki głoszą, że Google opracowuje w tajemnicy swój system operacyjny konkurencyjny do Windowsów. Gdyby pogłoski mówiły o innej firmie, można by pewnie włożyć te historie między bajki - mało kto może się zmierzyć z takim Goliatem jak Microsoft. Ale Google rzeczywiście może mieć szansę, tym bardziej, że jego zespół pokazał już wcześniej, co potrafi. Google na razie nie komentuje tych informacji. Ciekawe, czy system operacyjny byłby jak inne produkty tej firmy - darmowy? Jeśli tak, to Microsoft będzie miał twardy orzech do zgryzienia - najtwardszy w swojej historii. |
Różności do wzięcia i spróbowania Czyszczenie dysku ze śmieciowych informacji |
Polecamy
Co nowego
- Ostatni moment na wybór Sportowca Roku w #Guttmanny2024
- „Chciałbym, żeby pamięć o Piotrze Pawłowskim trwała i żeby był pamiętany jako bohater”. Prezydent wręczył nagrodę Wojciechowi Kowalczykowi
- Jak można zdobyć „Integrację”?
- Poza etykietkami... Odkrywanie wspólnej ludzkiej godności
- Toast na 30-lecie